Kamil Bednarek na okładce magazynu Cogito

Poniższy tekst pochodzi ze strony www.cogito.com.pl a właścicielem praw autorskich do artykułu są opiekunowie portalu. Autor: redakcja Cogito.

 

Śpiewa reggae i jest fanem Grechuty. Kręcą go motocykle i dźwięk silnika. Stawia na ludzi i nie odmawia im pomocy. Namawia do rewolucji, ale tej wewnątrz siebie. I na dowód, że w każdym może być słońce niezależnie od zimy, nagrywa płytę “Jestem”.

cogito

Nagrałeś płytę na Jamajce, zwyciężyłeś z drużyną w “Bitwie na Głosy”. Nagrodę pieniężną przeznaczyliście na zbożny cel. Co jest dla ciebie ważniejsze – realizowanie własnych marzeń czy pomoc innym w spełnianiu ich marzeń?Z moimi marzeniami często jest tak, że realizując je, pomagam innym. Dzieje się to dzięki muzyce, która przynajmniej dla mnie jest wyższą wartością, ma ogromny wpływ na ludzi. Jeżeli ktoś potrafi słuchać uszami i serduchem wtedy rzeczywiście może pomóc.

Twoje marzenia… Wystartowałeś z nimi z Brzegu, nie za bardzo znanego miasta, nagrałeś płytę, pojechałeś na Jamajkę…

Zacznijmy od tego, że ja nawet nie jestem z Brzegu, tylko z wioski Lipki 🙂 Dla mnie samego to też wydaje się nieprawdopodobne… Nie miałem perspektyw, żeby się rozwijać tak, jakbym chciał…
Chciałem jednak wziąć udział w programie “Mam talent”, zobaczyć jak to wygląda od wewnątrz. Okazało się, że z dnia na dzień moje życie się zmieniło. Ludzi oszaleli na punkcie muzyki reggae, ale widocznie tego potrzebowali 🙂 Czuję, że przekaz, który niesie ta muzyka jest potrzebny w naszym kraju. Gdyby więcej ludzi słuchało reggae, ludzie byliby bardziej wyluzowani, podchodziliby do innych z szacunkiem. Nie ocenialiby siebie po wyglądzie, tylko próbowaliby się poznać.

Co w twoim życiu odegrało rolę: łut szczęścia czy ludzie?

Najbardziej mi pomogli bliscy: rodzina, przyjaciele, zespół, menedżerowie. Stanowimy zgraną paczkę, która tworzy jedną wielką rodzinę. Mamy wspólny wierzchołek tej samej góry, patrzymy w tym samym kierunku. Dzięki temu pokonujemy te wszystkie przeszkody. No i rozwijamy się.

A twoja szkoła? Pomogła ci, zaszkodziła, mile ją wspominasz?

W szkole średniej miałem zawsze wokół siebie miłych ludzi. Bardzo tęsknię za gwarem, za znajomościami. Miałem pozytywną energię od ludzi. Chodziłem też do szkoły muzycznej pierwszego stopnia, która pozwoliła mi poznać podstawy, żeby tworzyć muzykę. Ale mimo, że znałem nuty byłem człowiekiem, który uwielbiał grać ze słuchu. Grałem tak jak czułem. Na pewno miała na to wpływ muzyka reggae.

A na Jamajce znalazłeś to szczególne słońce?

No oczywiście. Było bardzo gorąco, słońce odnalazłem w muzykach, których poznaliśmy. Mieliśmy możliwość grać z muzykami Boba Marleya, z muzykami Shaggy’ego, którzy okazali się normalnymi ludźmi, otwartymi na współpracę z młodymi z innego kontynentu, o innym kolorze skóry. To pokazało mi, że tak naprawdę nie ma żadnych barier. Liczy się tylko muzyka. Tam nauczyłem się, żeby pokazywać swoje emocje na scenie.

Na płycie śpiewasz o byciu sobą. Udaje ci się nie zatracić siebie, nie popaść w mechanizm branży?

To trudne, bo człowiek z dnia na dzień się zmienia. Każdego dnia uczymy się czegoś nowego. Wiem jednak, że ten korzeń, który mam w sobie nie zmienił się. Pracuję nad opanowaniem emocji, gdy przychodzi krytyka. Na początku przeżywałem krytykę, ale teraz czuję się megasilny. Ludzie, którzy przychodzą na koncerty pomagają mi wierzyć w siebie. Dzięki nim wiem, że to co robię ma jakiś sens. Mam nadzieję, że ci ludzie też budują fundament, o którym marzę.

Z kim bardzo chciałbyś zagrać?

Moim marzeniem jest nagranie płyty z Gentlemanem, który był moją wczesną inspiracją. Ale nie mam takiego parcia, żeby do niego dzwonić. Wolałbym, żeby to się odbyło drogą naturalną.

Na twojej płycie znalazła się tez piosenka Marka Grechuty. Jesteś jego fanem?

Tak, piosenki Grechuty wpłynęły na to, że zacząłem śpiewać, miałem z tego satysfakcję. Przed reggae brałem udział w konkursach poezji śpiewanej.

A jak nie słuchasz swojej muzyki to czego słuchasz?
Reggae. (śmiech). No wiesz, słuchałem różnych gatunków muzyki, dubstepu, funka. Chciałbym eksperymentować, łączyć gatunki, stworzyć coś nowego, swojego, co zainspirowałoby kolejne młode pokolenie.

A poza muzyką. coś cię interesuje?

Jak każdy facet kocham motoryzację, dźwięk silnika… Jeżdżę na motocyklu. To sprawia, że odrywam się od rzeczywistości. Gdy miałem cztery lata znałem np. wszystkie znaki drogowe, wszystkie marki samochodów.

Więcej pytań i odpowiedzi w Cogito nr 24 🙂

Posted on Grudzień 29, 2012, in Wiadomości, Wywiady and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: