Druga recenzja płyty „Jestem…” – T-Mobile Music

Poniższa recenzja pochodzi ze strony www.t-mobile-music.pl a właścicielem praw autorskich do artykułu są opiekunowie portalu. Autor: Marcin Flint.

 

Muzyka
Ocena recenzenta: 7/10

Bednarkomania nie była najgorszą rzeczą jaka przytrafiła się polskiej muzyce. Może tylko szkoda, że nie nadeszła w chwili, gdy Kamil zaczął na tę popularność zasługiwać. Na przykład po premierze „Jestem…”.

Nie wspominam najlepiej Star Guard Muffin. Ot, dobrze rokujący wokalista, nazbyt widocznie czerpiący z drugiej fali polskiego reggae, a do tego panowie grający z wyczuciem pierwszego lepszego riddim bandu z łapanki. Nawet wyprawa na Jamajkę nie zdołała zatuszować nikłej wyrazistości tej grupy, zaś nieszczęśliwie bliskie kiczu, mocno wtórne pisanie Kamila postawiło kropkę nad i.
We wkładce do „Jestem…” czytam, że dwa ostatnie lata były dla jedynego naszego regałowego celebryty trudne. Nic dziwnego, czyhało zapewne wiele pokus, czekały nie zawsze łatwe decyzje, do tego należało odbyć przyspieszony kurs dojrzewania. Jak wyszło? Bardzo przyzwoicie.

Cieszy to, że artysta zdaje się wybierać sercem nie portfelem. Zamiast ciepłego miejsca w dużej wytwórni, fleszy fotografów z kolorowych gazetek i szeregu przyjaznych gimnazjom gości, zdecydował się na mały label, patronaty branżowych mediów, a wiarygodność płyty podbił zaproszeniem Gutka oraz Dawida Portasza. Nawet raper Staff  jest spoza gwiazdorskiego obiegu i w dobrym reggae-hopowym crossoverze mota rymy tak, że w czasach dominacji rodzimego trueschoolu wybudowano by mu pomnik („Płynie jak barka na barkach Burneiki” – wow!).

Ale miało być przecież o Bednarku. I będzie. Od otwierającego płytę „Think About Tomorrow” pokazuje na co go stać. Przyspiesza, manewrując między skrzypcami i chórkami, pompuje w track melodię z głębi siebie, korzysta z gardła pokrywając ładne linie wokalne rdzą chrypki. Takie „Światu brakuje troski” to czyste uczucie, dyskretnie podszyte (zagraniczną!) sekcją dętą. Warto też usłyszeć jak harmonijnie wypada współpraca Kamila z wspominanym wcześniej Gutkiem. Gospodarzowi z emocjami zdarza się nawet przesadzić. Piosenka z Portaszem, swoisty wehikuł transportujący do czasów Daabu, najlepszym dowodem, bo w swoje role panowie wczuli się tak, że aż zapachniało Dżemem. Ostatecznym testem Bednarkowych możliwości okazuje się kończąca płytę „Cisza”.  Szczerze mówiąc czekałem na taki numer – bez ozdobników, przede wszystkim gitara akustyczna i głos. Chętnie korzystająca z takiej formuły płyta KaCeZeta do dziś odbija mi się czkawką, bo choć miejscami ładna i zbrojna w parę morderczych melodii, naiwna jest w stopniu trudnym do zniesienia. A tu artysta się broni, porusza chociażby swoją, daleką od dziecinności, prostolinijnością.

Co ważne, „Jestem…”  to prawdziwy album, nie suma poszczególnych numerów. Mimo pojawiającej się, nie zawsze uzasadnionej angielszczyzny, kolejne piosenki zahaczają się o siebie kompozycyjnie oraz tematycznie, łączą się w całość. Ba, nawet „Dni których jeszcze nie znamy” wtapiają się zgrabnie w całość, trochę dlatego, że Bednarek jest sobą nie Grechutą, trochę ze względu na staranną aranżacyjną układankę. Jeżeli na coś można narzekać, to na to, że dzieje się tu za dużo, a płyta brzmi zbyt płytko. Szkoda, że więcej utworów nie zostało rozwiązanych muzycznie tak, jak „Jest takie miejsce”, które stroni od przeładowania, cieszy głębią brzmienia, pływa w basie, niespiesznie, za to z gracją. Swoją drogą nad podbijaniem tempa też należy popracować, bo ska w „Salut!” jest ciężkawe, nie zrywa się tak jak powinno. W rozwinięciu mogłoby iść w żywiołowe jam session, łkająca gitara elektryczna jest zupełnie niepotrzebna. O wiele bardziej zwrotne, wdzięczne i lekkie okazuje się „Dla Ciebie”. Po Marikowemu pozytywny numer, zdobywa serca, nie tylko dlatego, że uczuciu mówi. Na „Jestem…” jest bezkonkurencyjny, a ma przecież z czym konkurować.

 

Posted on Styczeń 1, 2013, in płyta: 2012 Jestem and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: