Wywiad dla portalu Pomia.pl (Rzeszów)

 

Poniższy tekst pochodzi ze strony www.pomia.pl a właścicielem praw autorskich do artykułu są opiekunowie portalu. Autor: Kamila Szetela.

Jak wspominasz wyjazd do Kokkino Nero w Grecji?

Pierwsze, co mi przechodzi na myśl, to to, że było zdecydowanie za krótko (śmiech). Fajnie, że coś takiego organizują. Na chwilę warto oderwać się od Polski, zmienić mentalność i odkryć na nowo samego siebie. Niesamowita podróż, kiedy spotykasz tylu ludzi, każdy jest taki otwarty i gotowy, żeby cię poznać. Tam się czułem jak normalny koleś, a nie jak jakaś „gwiazda”.[…] to było najpiękniejsze, co mogło mnie spotkać, od ostatnich miesięcy. […]Może przez to, że to studenci, więc mają zupełnie inne podejście do tego wszystkiego. Sam wyjazd- piękna pogoda, 30o ciepła, słońce, plaża, czego chcieć więcej?[…]

Macie już przygotowane jakieś kawałki na nową płytę? Jeśli tak, to czy jest szansa, że zagracie je podczas dzisiejszego koncertu?

Mamy nowe kawałki w zanadrzu, ale nie mogę ich jeszcze zdradzać. Nie mogę się doczekać, kiedy je nagram. Dzisiaj będziemy grali utwory z tych trzech płyt, które już nagraliśmy, czyli „Szanuj”, „Jamaican trip” i najwięcej z „Jestem…”, wiadomo, nowa płyta, ostatnio wyszła, chociaż w sumie już trochę nie jest świeża, ale to jest niesamowite, że kiedy wydajesz nową płytę, to wydaje ci się, że jest najbardziej dojrzałą, ale po paru miesiącach zdajesz sobie sprawę, że stać cię na więcej, że ta płyta, którą wydałeś, to jeszcze nie jest to czego szukałeś i po tych paru miesiącach, nie mogę doczekać się kolejnej. Myślałem: co ja napiszę? Może już nic nie napiszę? I nagle taka fala, ale nie będę nic zdradzał, nie będę nic mówił. Mam nadzieję, że spodoba się to, co zrobimy…

Rozumiem, że możemy liczyć na nową płytę?

Na pewno. Nie wiem czy w tym roku, nie chcę obiecywać, ale coś będzie.

A ‘propos płyty „Jestem…” czy 30-to sekundowa cisza na płycie przed  utworem „Cisza” jest efektem zamierzonym?

Tak, to był zamierzony efekt, takiego właśnie wyciszenia, zaskoczenia. Mnie się inaczej myśli w ciszy. Bardziej słyszę swoje myśli. Mam czasami taki pisk w uszach po próbie, ale to już inna sprawa (śmiech). […] „Cisza” jest utworem, który nagrałem dla brata. Prosił mnie o to strasznie […] nie żałuję teraz. Dziękowałem mu niejednokrotnie, bo ja się wstydziłem tej piosenki. Mówiłem „jak takie coś puścić? w ogóle bez sensu”. To pokazuje, że nie wolno wstydzić się emocji i zauważyłem, że warto inwestować w takie uczucia w śpiewaniu.[…] To jest utwór, który jest strasznie bliski mojemu sercu i kiedy go śpiewam, to widzę mojego brata, nasz stary pokój[…]

…o utracie prywatności i rozwijaniu swoich pasji

[…] Są momenty, że mam wszystkiego dosyć i jest mega trudno i ciężko. Stracić prywatność, to chyba największa strata i wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, czym jest prywatność. To jest coś pięknego i dopiero, kiedy się ją traci, człowiek zdaje sobie sprawę, jaka jest ważna. Tak samo jest z przyjaciółmi, których możesz mieć na co dzień, a jak wyjeżdżasz w trasę, to tęsknisz za nimi i kiedy ich zobaczysz, to jest dopiero radość. Wszystko ma jakiś cel. Muszę dużo przeżywać, żeby pisać o tym wszystkim. To, co mnie spotkało w życiu, to jest niesamowite szczęście, które może spotkać każdego, kto bardzo kocha to, co robi. Jest mało ludzi, którzy postanawiają trzymać się pasji. Niektórzy zostawiają ją gdzieś po drodze i mówią „dobra, nie ważne”. […] Trzeba łapać każdą szansę, która jest wokół nas, bo z tego może urodzić się coś na prawdę wielkiego i ja będę tego teraz pilnował. Nie pozwolę na to, żeby ktoś w moim towarzystwie mówił, że marzenia się nie spełniają. Za dużo przeżyłem, żeby powiedzieć, że się nie spełniają.[…]

Każdy chce być najlepszy, a niekoniecznie pracuje na to. Każdy chce mieć wszystko od razu. Lepiej małymi krokami, powoli gdzieś dojść do góry, niż dużymi na sam szczyt, bo można szybko spaść, a po takim upadku trudno jest wstać. Ja też miałem taką sytuację z moim występem w tym programie. Są dwa typy budowania kariery: takie, które buduje się latami, idzie powolutku małymi schodkami i takie, które niechcący dostałem, czyli od razu strzał na samą górę. […] Miałem masę rzeczy, z którymi musiałem walczyć i tak naprawdę najbardziej musiałem walczyć ze sobą. To było największe obciążenie na psychikę. Każdy czegoś od ciebie oczekuje, każdy czegoś chce. Jedni cię kochają, inni nienawidzą. Znajdź siebie w tym wszystkim. To było na prawdę trudne.[…]

Jaką rolę w Twoim życiu odgrywają przyjaciele?

Moi przyjaciele, mam taką fajną paczkę, to są ludzie, których znam od najmłodszych lat i oni się nie zmienili dla mnie. To dzięki nim to wszystko jest, jakie jest.[…] Każdy ma wady i każdy popełnia błędy. Ja też popełniam błędy, to wiem, że oni mi o nich powiedzą.  Nie będzie tak „ spoko, stary, nic się nie stało”, tylko „ej, stary, co ty robisz? Proszę cię, ogarnij się” i to jest właśnie to. Ludzie dzisiaj tak mało używają szczerości, ale ja mam to szczęście, że otaczają mnie ludzie, którzy są bardzo szczerzy.[…]

Nawiązując do Twoich niedawno obchodzonych urodzin, jak i okoliczności dzisiejszego koncertu – KultURalii – święta studentów, powiedz jak imprezuje Kamil Bednarek, osoba tak popularna i rozpoznawalna?

Normalnie, co mam ci powiedzieć?(śmiech). Nie chodzę do klubów, nawet mi się nie chce, dlatego, że ja już mam dosyć tego. Jak wracam do domu, to tęsknię za rodzinką, za moimi przyjaciółmi. Wolę gdzieś z nimi polecieć na nasze miejscówki, które mamy wokół siebie. Ja strasznie kocham naturę. Obok nas są lasy, jest niesamowity teren. Uwielbiam, kiedy jest piękna pogoda i sobie gdzieś tam wypadamy, motorkiem gdzieś w teren, ognisko. Ostatnio na moje urodziny nie udało się zrobić ogniska, bo była brzydka pogoda. Zrobili mi niespodziankę – imprezkę w domku, tak kameralnie, kilka osób, ale to chyba był najpiękniejszy prezent, który dostałem, czyli ich. Przyjeżdżam do domu, nie wiedziałem nic, a tu nagle „tadam! Niespodzianka!”. Takie imprezy są najlepsze w gronie przyjaciół, przynajmniej w moim przypadku. Ja lubię ludzi, kocham ludzi, naprawdę uwielbiam poznawać ludzi, ale po takiej trasie, gdzie mamy na przykład dziesięć dni koncertów, to wracam do domu i jednak nie chce mi się imprezować. Wolę odpocząć, mieć ich blisko siebie, pogadać, zapytać co się działo. Pierwszy rok był rzeczywiście taki fajny. To wszystko było dla mnie nowe, lubiłem się bawić i ogólnie to było fajne, ale w pewnym momencie potrzebowałem zrobić kolejny krok do przodu i zdać sobie sprawę, że tak nie może być cały czas, że to nie jest tylko zabawa, jest zbyt piękne to, co mnie spotkało, żeby to tak po prostu przepuścić przez palce.[…]

Jaki Twoim zdaniem jest najbardziej optymalny wiek na stabilizację życiową?

Myślę, że na to nie ma reguły. Ktoś, kto ma 30-ci lat może się zachowywać jak 15-latek, a ktoś kto ma 18-cie lat, przeżył trochę w swoim życiu, zachowuje się jak 30-letni facet. Ja sam dostałem szybki kurs dojrzewania. Mam 22 lata, ale nie czuje się jakbym tyle miał. Czasami nawet się wstydzę, żeby powiedzieć na ile starszego się czuję, ale to wszystko zależy od doświadczeń, od tego, co człowiek dostaje i z czym musi się zmierzyć.[…] Lekcja życia, jaką dostałem, dla mnie jest jak najbardziej na plus. Wiem, że w wieku 22 lat, ludzie zazwyczaj idą na studia, jeszcze są te imprezy i to wszystko, a ja czuję, że jestem potrzebny komuś i nie mogę tego zniszczyć, dlatego czuję się odpowiedzialny za zespół, bo oni też mają swoje rodziny. Jeżeli popełnię jakiś błąd, coś zepsuję, przez nieumyślność, to mogę ich skrzywdzić. Muszę być odpowiedzialny za siebie, zespół i przede wszystkim fanów, którzy mnie słuchają. Jestem świadomy tego, że być może jakoś kształtuję ich pole widzenia, więc chciałbym być w tym wszystkim jak najbardziej szczery i naturalny. […] Jest czas na imprezy, czas, w który powinniśmy się bawić, ale też jest w naszym życiu potrzebny czas refleksji. […]

Czy sprawia Ci przyjemność praca na planie podczas produkcji teledysków?

To jest fajne pytanie. Z jednej strony uwielbiam nowe wyzwania, uwielbiam kiedy muszę się wcielić w jakąś rolę, bo mimo, że musisz być sobą, to czasami trzeba coś odegrać. To jest fajne, bo zawsze marzyłem o tym, żeby zagrać w jakimś filmie, ale szczerze, to ja może godzinę – dwie się skupię, a potem już mnie nie ma, wszędzie biegam (śmiech)[…] Wiem, że muszę nad tym pracować, muszę się skupiać na tym wszystkim, ale na razie jeszcze nie umiem, sam się wkurzam na siebie, że zamiast ułatwić pracę innym, to po prostu ją utrudniam, no ale staram się jak mogę. Chociaż z drugiej strony cieszę się, że mam teledyski, bo dzięki nim, to życie jest trochę ciekawsze.

Widzisz siebie w roli aktora?

No chciałbym kiedyś spróbować. Sam teledysk – ja tam tylko śpiewam, odgrywam piosenkę. Będąc aktorem musiałbym wcielić się w rolę, poczuć klimat.[…]

Jak wspominasz pracę na planie przy produkcji reklamy? Co skłoniło Cię do przyjęcia tej propozycji?

To też było dla mnie wyzwanie. Ogólnie miałem wątpliwości, bo w naszym kraju nie jest łatwo być osobą publiczną.[…] Dostałem propozycje zagrania w reklamie i powiedziałem sobie „no nie, reklama? Ale reklama, czego? Play? Okay”, już i tak miałem telefon w play. Najfajniejsze było to, że sam mogłem wymyślić scenę. Nikt mi nie narzucał, co mam grać, tylko mogłem być sobą. Najgorsze było, kiedy w dzień nagrania, ja nie miałem nic, żadnego tekstu i co tu teraz zrobić? […]Potem na freestyle’a przed samym nagraniem udało mi się coś zrobić, „ja płynę z nią, muzyką…”. Kręciliśmy 30 sekund reklamy przez 16 godzin, to jest jakaś masakra i to nie przez to, że ktoś coś zepsuł, czy źle zagrał, tylko na przykład samo ustawianie kamer zajmuje dużo czasu… Dla mnie to było fajne wyzwanie. Nigdy czegoś takiego nie robiłem, nie czułem, że coś jest wbrew mnie. Tak na prawdę byłem tam sobą. Biorąc udział w reklamie nie mogłem tak bardzo przejmować się, co o tym myślą inni. To jest problemem w naszym kraju, że za dużo myślimy o tym, co powiedzą o nas inni, zamiast zrobić coś dla siebie. Udział w takiej reklamie, po za tym, że był fajnym doświadczeniem, to w pewien sposób potrafi zabezpieczyć mnie przed tym, że jeśli coś by się stało w moim życiu czy w mojej rodzinie, nie wiem, jakaś operacja (tfu, tfu, tfu ), to będę w stanie im pomóc. To był chyba największy argument, który mnie przekonał. Ja nie czułem, że zrobiłem coś wbrew sobie, może by tak było, gdybym tego nie zrobił. To było takie inne. Byłem na tym planie i musiałem się zmierzyć z zupełnie czymś innym, nie śpiewać tylko… no w sumie, też śpiewałem (śmiech), ale mimo wszystko to było wyzwanie. Ta świadomość, że będzie to oglądać tyle ludzi…  Ja się nie wstydzę występować przed ludźmi, ale to mimo wszystko było trudne. […]

Cieszę się, że pokazałeś wszystkim niedowiarkom ,że nie jesteś artystą jednosezonowym. Mija już trzeci rok od programu „Mam Talent”, w którym mogłeś pokazać się szerszej publiczności, a Ty nadal cieszysz się niegasnącą popularnością. Domyślam się, że to nie jest łatwe?

To nie jest łatwe. Pierwszy rok, po tym całym programie, to było niesamowite, że ktoś chce ciebie słuchać, bo jednak mimo wszystko, programy typu „ talent show”, one potrafią pomóc, nie gwarantują stałej kariery, ale dają taką iskierkę, którą można później rozpalić. Niestety, nie podoba mi się w tych programach tylko tyle, że to wszystko jest wyreżyserowane.[…] Możesz mieć tam swoje 5 minut, to warto z nich zrobić 15, 20, 30 minut, godzinę. Myślałem, że po pierwszym roku zapomną, że przyjdzie ktoś inny, a tu proszę, trzeci rok i wszystko się rozwija do przodu.[…]

Trzeba być cierpliwym i cały czas pracować.

rozmawiała Kamila Szetela

Posted on Czerwiec 2, 2013, in płyta: 2015 Oddycham, Wywiady and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: